Przez ostatnie kilka dni wiele się nie działo no zaraz były przecież biegi muszę się pochwalić że byłam 1 he he ale na koniu. Byłam z Darią na koniach ona na swojej ukochanej didi a ja na mej bestii Zgodnej. Byliśmy pooglądać jak młodzi się ścigają. Ale nie zapomnijmy że była z nami Gośka. Dziś trochę szaleliśmy Gośka na swoim Argoninem na oklep i ja na zgodnej niestety jeszcze w siodle.
Znów mnie namówiła abym dodała zdjęcie, Gosia lubi się chwalić jakiego ma konika, Gosia skakała a ja trenowałam z Zgodną no wiecie uczyła się podnosić nogi jak przechodzi przez belki. Potem przeskoczyliśmy 60 cm przeszkodę, Wysoko hi hi. E eee przecież my nie będziemy zanudzać koni więc udaliśmy się na wyścigi i zrobiliśmy zakład kto przegra czyści wszystkie konie w stajni od stóp do głów. I zgadnijcie kto wygrał !!!
Ja !! nie wiedziałam że zgodna jest taka szybka, ścigaliśmy się na prostej drodze (leśnej) startem była gałązka a metą korzeń. Ruszyliśmy że stępu w galop zgodnej się to tak spodobało że tak pędziła że zastanawiałam się jak ją zatrzymać ale się udało jest bardzo posłuszna. Okazało się że Gosia zostanie u mnie aż do środy wiec będzie miała dużo czasu aby wyczyścić konie. Ale ja niestety będę musiała iść już do szkoły.
sobota, 28 września 2013
czwartek, 26 września 2013
Dzisiesza opowieść 22
Słuchajcie dziś przyjechała do mnie moja kumpelka z swoim koniem. Jest to polka ale mieszka w niemcech u nich są ferie jesienne (mają fajnie). Jej rodzinka jest trochę bogata a ja jestem jej jedną z najlepszych przyjaciółek. Jechała do mnie 7 godzin ale warto było jak mówi rodzice zwolnią mnie ze szkoły więc do końca tygodnia nie będę się uczyć :).
A więc byliśmy w terenie.... zaraz zapomniałam ją przedstawić z tych emocji nazywa się ona Gosia a jej koń Argonin jest on łaciaty i szalony. Zrobiliśmy kilka zdjęć i Gosia sama nalegała mnie abym wstawiła tu zdjęcia wię proszę o to Argonin:
Jak już zobaczyliście ten konik jest na gifie w poprzednim poście :)
A więc byliśmy w terenie.... zaraz zapomniałam ją przedstawić z tych emocji nazywa się ona Gosia a jej koń Argonin jest on łaciaty i szalony. Zrobiliśmy kilka zdjęć i Gosia sama nalegała mnie abym wstawiła tu zdjęcia wię proszę o to Argonin:
Jak już zobaczyliście ten konik jest na gifie w poprzednim poście :)
środa, 25 września 2013
Dzisiejsza opowieść 21
Hej wczoraj pisałam opowiadanie ale dziś mam trochę czasu więc napiszę.
Trochę dziś zimno a jak wiadomo w tedy z domu nie wychodzę bo jestem chora mam katar dziwne co, przestawiliśmy pastwisko więc konie pasą się teraz pod lasem, mam na nie świetny widok z mojego okna najchętniej bym do nich pobiegła teraz ale nie przeskoczę stawu więc muszę go okrążyć ale mi się nie chce.
Zgodna ma dziś wolne od ćwiczeń ale rano zrobiliśmy tylko sztuczkę z ukłonem.
Dostaje wiadomości na howrse ile ja mam koni w stajni więc mówię liczbę (nie mogę mówić wszystkiego bo to internet a moja tożsamość jest ważna dla mnie i zdjęcia które mogą być kopiowane więc dlatego ich nie wklejam).
Mam dokładnie 6 więc wymieniam:
-Frycek (wałach) wielkopolski maść gniada
-Kwiatek (klacz) wielkopolska maść gniada z białymi skarpetkami
-Zgodna (klacz) wielkopolska maść ciemno gniada z skarpetkami
-Kasztanka (Klacz) hanower (chyba) maść kasztanowata dwie długie skarpety
-Salem (Ogier) Folblut maść kara
-Dewon (Klacz) Folblut z wielkopolską maść siwa w hrecle to jest mama Kwiatka
Trochę dziś zimno a jak wiadomo w tedy z domu nie wychodzę bo jestem chora mam katar dziwne co, przestawiliśmy pastwisko więc konie pasą się teraz pod lasem, mam na nie świetny widok z mojego okna najchętniej bym do nich pobiegła teraz ale nie przeskoczę stawu więc muszę go okrążyć ale mi się nie chce.
Zgodna ma dziś wolne od ćwiczeń ale rano zrobiliśmy tylko sztuczkę z ukłonem.
Dostaje wiadomości na howrse ile ja mam koni w stajni więc mówię liczbę (nie mogę mówić wszystkiego bo to internet a moja tożsamość jest ważna dla mnie i zdjęcia które mogą być kopiowane więc dlatego ich nie wklejam).
Mam dokładnie 6 więc wymieniam:
-Frycek (wałach) wielkopolski maść gniada
-Kwiatek (klacz) wielkopolska maść gniada z białymi skarpetkami
-Zgodna (klacz) wielkopolska maść ciemno gniada z skarpetkami
-Kasztanka (Klacz) hanower (chyba) maść kasztanowata dwie długie skarpety
-Salem (Ogier) Folblut maść kara
-Dewon (Klacz) Folblut z wielkopolską maść siwa w hrecle to jest mama Kwiatka
wtorek, 24 września 2013
Dzisiejsza Opowieść już 20 !!!
Od kilku dni jeżdżę już na Zgodnej jest wspaniała nic nie robi jesteśmy po prostu jednością.
Świetnie się z nią pracuję,Ostatnio byłam z Darią i Karoliną pierwszy raz w terenie na zgodnej od kiedy umarła Sytylia, Kasi z nami nie było bo uczy się teraz w Wschowie w jakiejś szkole mundurowej. Mi został jeszcze tylko ten rok aby do niej dołączyć :).
Zgodna w terenie zachowywała się znakomicie polubiła didi klacz dari i lady Karoliny. Na trasie była zwalona kłoda i udało nam się ją przeskoczyć bez żadnych problemów. Świetnie dogaduje się z resztą mojego stada. Nawet z kasztanką która jest dzika. Jak są na pastwisku najczęściej przebywa z nią frycek. Fajna z nich parka :)
Świetnie się z nią pracuję,Ostatnio byłam z Darią i Karoliną pierwszy raz w terenie na zgodnej od kiedy umarła Sytylia, Kasi z nami nie było bo uczy się teraz w Wschowie w jakiejś szkole mundurowej. Mi został jeszcze tylko ten rok aby do niej dołączyć :).
Zgodna w terenie zachowywała się znakomicie polubiła didi klacz dari i lady Karoliny. Na trasie była zwalona kłoda i udało nam się ją przeskoczyć bez żadnych problemów. Świetnie dogaduje się z resztą mojego stada. Nawet z kasztanką która jest dzika. Jak są na pastwisku najczęściej przebywa z nią frycek. Fajna z nich parka :)
Następna opowieść za kilka dni!!
wtorek, 17 września 2013
Dzisiejsza Opowieść 19
Okazało się że rodzice kupili mi konia, klacz nazywa się Zgodna.
Jest ona po prostu prześliczna, na głowie ma długą białą plamkę i brązowe oczy.
Klacz ma dopiero 3 lata i można ją ujeżdżać ostatnio pracowałam trochę z nią, gdy zakładam na nią siodło i podpinam popręg jest spokojna trochę mam problemy bo nie chce otwierać buśki jak chce założyć ogłowie. Lonżuje ją z siodłem aby się przyzwyczajała niedługo usiądę na nią i zaczniemy ją ujeżdżać, widać że ten koń kocha biegać i skakać więc jak biorę ją na lonże robię jaj małe przeszkody.Ale nie moge jej zbyt dużo czasu poświęcać bo jest szkoła, Akor jakoś znosi ze mną brak Sytyli i naszych wspólnych jazd.Bardzo za nią tęsknię.
niedziela, 1 września 2013
Dzisiejsza Opowieść 18
Dziś zaczęła się szkoła, na początku pierwsze dwa tygodnie to takie leniuchowanie ale potem to już mordęga. O Sytyli już coraz zadziej wspominam ale ona na zawsze będzie w moim Sercu. Nie mam urazu do koni, nadal je kocham tak samo jak kiedyś ale teraz bardziej je doceniłam.
Wstałam rano umyłam się, zadzwoniłam szybko do kumpeli aby się spytać o której dokładnie się zaczyna rok szkolny. Pojechałam autobusem z Karoliną i Kasią do szkoły potem dojechała do nas Daria. No wiecie na początku było gadanie dyrektorki : Miło was widzieć w tym nowym roku szkolnym Bla bla bla. Potem kościół i do domu. Strasznie wieje dziś wiatr więc moje rozpuszczone włosy na tym wietrze zrobiły się na szopę :) . Po rozczesaniu kudłów poszłam do koni (niebyły one wypuszczone ponieważ strasznie wiało. Dawałam im po koleji siana. Nagle coś mi się pomyliło bo chciałam wrzucić siano do ostatniego boksu. Zaraz tam nie ma konia. Odwróciłam się i poszłam zanieść siano. Nagle coś zarżało odwróciłam się i ujrzałam konia.Nie Frycka tylko konia który był w ostatnim boksie. Podbiegłam do niej, klacz się cofnęła. Więc weszłam do jej boksu. Kucnęłam przy ścianie. Chyba po 3 min klacz podeszła do mnie i musnęła mnie chrapami mi policzku. Przyjrzałam się jej. Była to chyba klacz rasy wielkopolskiej maści ciemno gniadej z dużymi jabłkami. Grzywa nie była długa tylko obcięta na czuprynę. Ogon miała długi wyrównany na końcówkach. Dałam jej siana i pobiegłam do domu spytać co to za koń.
Wstałam rano umyłam się, zadzwoniłam szybko do kumpeli aby się spytać o której dokładnie się zaczyna rok szkolny. Pojechałam autobusem z Karoliną i Kasią do szkoły potem dojechała do nas Daria. No wiecie na początku było gadanie dyrektorki : Miło was widzieć w tym nowym roku szkolnym Bla bla bla. Potem kościół i do domu. Strasznie wieje dziś wiatr więc moje rozpuszczone włosy na tym wietrze zrobiły się na szopę :) . Po rozczesaniu kudłów poszłam do koni (niebyły one wypuszczone ponieważ strasznie wiało. Dawałam im po koleji siana. Nagle coś mi się pomyliło bo chciałam wrzucić siano do ostatniego boksu. Zaraz tam nie ma konia. Odwróciłam się i poszłam zanieść siano. Nagle coś zarżało odwróciłam się i ujrzałam konia.Nie Frycka tylko konia który był w ostatnim boksie. Podbiegłam do niej, klacz się cofnęła. Więc weszłam do jej boksu. Kucnęłam przy ścianie. Chyba po 3 min klacz podeszła do mnie i musnęła mnie chrapami mi policzku. Przyjrzałam się jej. Była to chyba klacz rasy wielkopolskiej maści ciemno gniadej z dużymi jabłkami. Grzywa nie była długa tylko obcięta na czuprynę. Ogon miała długi wyrównany na końcówkach. Dałam jej siana i pobiegłam do domu spytać co to za koń.
Następna Opowieść za kilka Dni!
Subskrybuj:
Posty (Atom)






