sobota, 19 maja 2012
Dzisiejsza Opowieść 9
Dzisiaj nakarmiłam liska i zaczęłam się pakować,jechałam z klasą na wycieczkę do Krakowa i wrócę dopiero 4 czerwca a Akora (liska) dam mojej koleżance Kasi aby się nim zajęła aż do mojego powrotu.Więc do zobaczenia wkrótce !
piątek, 18 maja 2012
Dzisiejsza Opowieść 8
Wstaliśmy rano nakarmiliśmy liska i się trochę z nim pobawiliśmy.Potem ubraliśmy koniom siodła i pojechaliśmy,dojechaliśmy do jeziora i tam pływaliśmy trochę z końmi a jak wyliśmy byliśmy całe mokre jak konie.Wjechaliśmy do dębowego lasu były one Ogromne oraz pełne kwiatów gdzie bardzo podobał nam się ich zapach.Wróciliśmy do domu zajęliśmy się małym liskiem.Dziewczyny jechały już do domu a ja zostałam sama i tak zakończył się mój i liska dzień.
czwartek, 17 maja 2012
Dzisiejsza Opowieść 7
Dzisiaj był dzień jak co dzień pojechałam konno koleżanką która jechała na didi nazwała się Daria.Byliśmy koło jeziora i porobiliśmy piękne zdjęcia jezioru,kaczką,łabędziom i żurawią.Słońce ładnie świeciło rozłożyliśmy koc konie daliśmy na łąkę aby się pasły a mu usiedliśmy na kocu i zrobiliśmy sobie mały piknik potem dojechały do nas Kasia na koniu Eudoksja i Karolina na Lady.Teraz siedzieliśmy wszystkie razem jak wtaczaliśmy jechaliśmy przez łąkę pełną Kwiatów Lnu było bardzo pięknie.Dojechaliśmy do mojego domu ja poszłam nakarmić Akora a dziewczyny łowiły ryby.Gdy przyszłam Daria złowiła wielkiego szczupaka Kasia średniego amura a Karolina kilka dużych płotek.Nadeszła noc wzięłam Akora trochę na dwór a potem zaniosłam go do domu i nakarmiłam ciepłym mlekiem.I poszłam nad stawy gdzie dziewczyny rozpaliły Ognisko przy którym potem paliliśmy Kiełbaski.Po ognisku poszliśmy do mojego domu spać.
Następna część będzie jutro!
środa, 16 maja 2012
Dzisiejsza Opowieść 6
Dzisiaj pomogłam sarnie bo się złapała w pułapkę to na prawdę straszne że kłusowniczy to robią chodzi im o kawałek skóry z żywego zwierzęcia nawet nas ludzi potrafią zabić bez przyczyny.Więc uwolniłam królika ale ja go złapałam bo chciałam sprawdzić kto mi wciąż podjada marchewki z ogródka.Ale potem go wypuściłam w lesie daleko od mojego ogródka mam nadzieję że ten królik nie miał dzieci i był samcem.No więc Ako staję się coraz większy i zaczyna podjadać mi meble chyba mu się nudzi więc ćwiczyłam z nim chodzenie na szelkach a potem poszłam z nim pobawić się na ogród.Odnosiłam go do domu i nakarmiłam a potem ubrałam sytyli siodło i pojechałam w teren trochę skakałam przez zwalone kłody i poszłam nad jezioro trochę sobie popływać z koniem.Jak wróciliśmy wytarłam sytylię tęcznikiem aby była trochę sucha i wróciłam do domu.Nakarmiłam Akora i poszłam zjeść Kolację oraz położyłam się przed telewizorem i do 21.00 oglądałam telewizję po czym poszłam spać.
Następna część będzie jutro!
wtorek, 15 maja 2012
Dzisiejsza Opowieść 5
Dzisiejszego dnia wiele się nie działo i jak co dzień nakarmiłam koniki i Akora a dalej znacie.Ale dzisiaj pojechałam z mamą do poznania i zmyśliwszy do do sklepiku zoologicznego i kupiliśmy małe gumowe zabawki i niebieskie szelki dla Akora a dla Kory kupiłam Szrenicą obroże z plastikowymi diamencikami i niebieską smycz.Gdy wróciłam poszłam do kory i założyłam jej nową obrożę a potem do Liska i ubrałam go w jego szelki wyglądał zabawnie ale ładnie mu było w niebieskim.Wzięłam tą smycz niebieską od Kory i założyłam mu ją i przez resztę dnia uczyłam go chodzić na smyczy wychodziło mu to nawet dobrze ale na początku miał wahania co to jest? co mam teraz zrobić?.Ale potem się przyzwyczaił i zaczął ładnie chodzić.Byłam zmęczona i zasnęłam.
Następna opowieść będzie jutro!
poniedziałek, 14 maja 2012
Dzisiejsza opowieść 4
Wstałam i rozpoczęłam dzień jak co dzień nakarmiłam liska i poszłam do stajni znowu sprawdzić czy klacz Kwiatek urodziła w końcu ponieważ od 3 dni miała mleko a to znaczy że w ciągu 7 lub 8 dni urodzi.Ale nic nie było dałam im siana i wody po czym wypuściłam je na świeżą trawę.wróciłam do domu usiadłam trochę na laptopa po czym poszłam na telewizję i przyszłam na dwór.Nakarmiłam koty karmą z puszki i poszłam na łąkę do sytyli i położyłam się na pachnącej świeżością trawie.A sytylia pasła się koło mnie a po chwili zaczęła się tarzać w tej trawie i się położyła koło mnie.Po kilku minutach wstała i poszła się dalej paść a ja poszłam nakarmić małego Arkona cieplutkim mlekiem ale zauważyłam że ma malutkie ząbki więc niedługo trzeba będzie mu dawać mięsko do jedzenia.Ale na razie niech pije mleko po jest taki malutki ale ma już chyba 2 tygodnie.Bo ja mam go od 4 dni już ale to jak by 4 lata tylko że on nadal jest szczeniakiem który trochę się potyka o swoje łapki.Postaram się go wychować a potem wypuścić na wolność ale nie będę go do tego zmuszać sam zdecyduję czy pójdzie w świat czy zostanie u mnie.Zdaję mi się że ma on już 14 dni i już jest prawie większy ale za dwa tygodnie będę mogła dawać mu mięso.Mam nadzieję że się nie mylę ale jak by co to jest internet i mogę sprawdzić co i jak.
Następna część będzie jutro!
niedziela, 13 maja 2012
Dzisiejsza Opowieść 3
Wstałam rano i poszłam umyć zęby przyszłam do pokoju i nakarmiłam Akora.Potem poszłam na śniadanie iw wyszłam na świeże powietrze.Poszłam nakarmić konie i je wypuściłam oraz znowu po lonżowałam sytylię.Przyszłam do domu i pomogłam trochę mojej mamie.Potem poszłam do stajni założyłam siodło sytyli i pojechałam do lasu i trochę pojeździłam na polach.Wróciłam do domu i nakarmiłam Akora trochę się z nim pobawiłam i poszłam do kumpeli.Siedziałam trochę u niej prysłam do domu i poszłam wypielić ogródek który był trochę zarośnięty.Przyszłam do domu umyłam naczynia i poszłam nakarmić małego liszka.A po tym zjadłam Obiad i zabrałam liska na ogródek i poszłam się z nim trochę pobawić.Wróciłam do domu i zaniosłam Akora do pokoju i go nakarmiłam.Potem zeszłam na duł i pojechałam z koleżanką do sklepu aby kupić sobie lody i psie ciasteczka dla Kory (mojego psa).Wróciłam do domu dałam Korze smakołyki i poszłam z nią na spacer.Wróciłam do domu kiedy była godzina 18.30.Nakarmiłam Akora i poszłam obejrzeć trochę telewizji.Poszłam zjeść kolację i się umyć po czym poszłam nakarmić Akora i zasnęłam.
Następna część będzie jutro?
sobota, 12 maja 2012
Dzisiejsza opowieść 2
Wstałam rano nakarmiłam liszka i poszłam do stajni.Bardzo długo czekałam aż klacz o imieniu Kwiatek urodzi źrebaka ale jeszcze czas na to.Więc nazrywałam z ogrodu wczesnych jabłek i zaniosłam koniom na śniadanie potem je wypuściłam i poszłam sama coś zjeść bo wczoraj nie jadłam kolacji.Poszłam do mojego pokoju i nakarmiłam znowu młodego liska.Po kilku minutach poszłam z moim psem o imieniu Kora na 30 min spacer ponieważ to jest ratlerek i nie potrzebuję długiego spacerku.poszłam do domu i sprawdziłam jak tam mój lisek a była już godzina 14.00.Wzięłam go z kartonika i usiadłam z nim na łózko trochę go pogłaskałam i położyłam go na ziemi i odeszłam od niego kawałek a on usiadł i się rozglądał a potem wstał i po kilku przewróceniach podszedł do mnie.Wzięłam butelkę z ciepłym mlekiem i go nakarmiłam potem go odłożyłam i myślałam nad jego imieniem i wpadłam na pomysł aby nadać mu imię Akor .To imię mi się bardzo spodobało i myślę że małemu liskowi też.Poszła do stajni i poplażowałam trochę sytylię.jak wróciłam do domu i poszłam do pokoju małego nie było w swoim łóżeczku tylko lizał mi butelkę z mlekiem.Więc go wzięłam i nakarmiłam ale najpierw podgrzałam mleczko.Po tym poszłam zjeść kolację i się wykąpać.Przyslam do pokoju o godzinie 21.30 trochę nakarmiłam liska i poszłam spać.
Następna część będzie jutro!
piątek, 11 maja 2012
Dzisiejsza opowieść 1
Wstałam rano,ubrałam się i pobiegłam do stajni aby zrobić sobie krótką przylaszczkę na sytyli.Gdy weszłam do stajni sytylia spoglądała przez okno a potem popatrzała na mnie i wiedziała jedziemy się przejechać. Otworzyłam Boks a sytylia wyszła potem założyłam na nią ogłowie z lejcami i wsiadłam na nią bez siodła,Pojechaliśmy do lasu i na drodze leżał malutki lisek był on taki słodki ale też samotny na łapce miał przywiązany snutek z gwoździem który był wbity w ziemię to było straszne.
Zeszłam z konia podniosłam liska i odczepiłam mu sznurek z łapki nie mogłam go zostawić ponieważ krwawiła mu mocno łapka a nie widziałam nigdzie jego matki.Wsiadłam na konia i zabrałam go do domu.Gdy dojechałam Sytylie wpuściłam na okólnik z resztą koni a liszka zaniosłam do łazienki tam opatrzyłam jego ranę i zabandażować lisek był tak mały że pewnie dopiero tydzień temu otworzył oczy.Zaniosłam go do mojego pokoju i włożyłam go do kartonika który był wyłożony ciepłym koczykiem z malutkimi poduszkami.Przyniosłam ciepłego mleka podniosłam go i i próbowałam go nakarmić wykończaczu wziął do buzi smoczek i zaczął pić mleko.Wypił pół buteleczki,wytarłam mu pyszczek i położyłam aby po jedzeniu poszedł spać.W tedy poszłam do sytyli która skakała sobie przez snobki siana.Zawołałam ją do siebie i dałam jej czerwone jabłko.Potem poszłam przejść się z koleżanką Kasią i po dwóch godzinach wróciłam do domu.Była już godzina 20.00 byłam tak zmęczona że poszłam się wykąpać nakarmiłam liska i płożyłam się spać.
Następna część będzie jutro!
czwartek, 10 maja 2012
Coś o zagrodzie Sytyli
Stworzyłam tą stronę aby opisywać tutaj swoje przygody z moją Sytylią.
Morzcie do mnie napisać i sami możecie opowiedzieć o przygodach z waszym rumakiem.
Serdecznie zapraszam Wenus
Subskrybuj:
Posty (Atom)