sobota, 30 listopada 2013

Dzisiejsza Opowieść 39

Przez cały tydzień zimno i nadal nic się nie zmieniło konie tylko zrobiły się puchate. Nie długo święta a dokładnie za 3 tygodnie a ja nie wiem co kupić Zgodnej pod choinkę. Jak kupie jej siodło to chyba będzie prezent dla mnie niż dla niej. Jeszcze coś wymyślę a po za tym i tak nowe siodło pod choinkę dostaje od taty.

Akor właśnie szykuje się do spania w swoim łużycku nadal ma ten niebieski koczyk od Darii. Na te święta chciała bym dostać szczura tak gryzonia. Miałam dwa lata temu ale mi umarł miał 4 lata. Bardzo go kochałam nazywał się Mister Z i był biało czarny. U nas niestety w sklepiku zologicznym nie ma ich więc będę musiała jechać do Wschowy tam gdzie kupiłam Z. Jak go dostanę nauczę go kilku ciekawych sztuczek tak jak Zetusia. Planuje kupić sobie nową klatkę bo tamtą sprzedałam tym razem kupię większą. Już sobie nawet taką wypatrzyłam na allegro:

Już nie mogę się doczekać postaram wam wysłać jego zdjęcia.

piątek, 22 listopada 2013

Dzisiejsza opowieść 38

Cały tydzień mnie nie było ponieważ szalałam w Anglii, mój wujek zabrał mnie na profesjonalne zawody za granicę na których on startuje. Było super. Wielka stajnia, wielkie konie. 
 Tyle się tam działo wszędzie były konie i ludzie no zaraz ale sama nie pojechałam bez moich przyjaciółek jechała że mną Daria i nie zapomnę też Emilii i Wiktorii. Było świetnie zawody odbywały się 10 km od Londynu. 
 Takie tam były emocje tylko ta długa i męcząca droga jechało się kilka godzin a jeszcze dłużej wracało bo były korki. Każda nas w prezencie dostała od wujka nowe ogłowie dla naszych koni ale każda inne. Ja dostałam czarne z futerkiem na chrapach. Daria brązowe takie jak na obrazku:
   Emila i Wiktoria dostały
 Fantastyczne prezent jak przyjechałyśmy to następnego dnia pojechałyśmy w teren w nowych ogłowiach. Zgodnej się bardzo spodobało nowe ubranko na głowę. Tak samo jak reszcie koni.
Trochę poszalałyśmy ale wędzidła niestety były te same planuje kupić Zgodnej to smakowe bo ładnie reaguje na łytki więc nie potrzebuje twardego.

sobota, 9 listopada 2013

Dzisiejsza Opowieść 37

Byłam dziś na zawodach, nie ja nie skakałam. Pojechałam z dziadkiem na zawody bo startował mój wujek. Usiadłam wygodnie dostałam od dziadka kartkę z tabelą imion jeźdźców i ich koni oraz puste rubryki w które miałam wpisywać czas i punkty karne.
Startowało dokładnie 40 uczestników. Akurat przysiedliśmy na początek gdzie dopiero liczyli kroki. Ruszył pierwszy zawodnik start miał dobry ale rzucił ostatnią przeszkodę i jak pamiętam miał długi czas i dostał za to 1 punkt karmy. To są profesjonalne zawody na 1, 50 m przeszkody, zawody odbywały się w Lesznie. Mój wujek był 28 na liście.
Dobra nie będę zanudzać powiem krótko zawody trwały około 3 godz. Wujek miał świetny czas zero rzutek ale na ostatniej przeszkodzie koń wierzgnął tylnymi nogami i zwalił. 

Przyznam że ja za bardzo nie przepadam za takimi zawodami pełno tam Snobów. Powiem tylko że wygrała Norweżka. Wielkie gratulacje dla niej świetny miała przejazd.

Jak wróciłam do domu było już ciemno, konie nie były wpuszczone bo mój brat gdzieś sobie pojechał i biedne stały na dworze i rżały jak mnie ujrzały. Wpuściłam je, dając im siana i wody. Dałam Akorowi buziaka i poszłam do domu. Akor od tygodnia śpi w stajni bo mu tam dobrze a z domu ucieka w końcu to wpół dzikus.Śpi on w ostatnim boksie nad żłobem na belce gdzie przedtem była Sytylia a teraz stoi Zgodna. 

piątek, 8 listopada 2013

Dzisiejsza Opowieść 36

Cały tydzień pada i nie mam kiedy pojeździć konno, nawet na kompie nie ma co robić bo już chyba wszystko przejrzałam. Wszystkie gry poprzechodziłam. Moje kumpelki siedzą w domu bo im się nie chce wyjść bo za zimno. Nawet nie mam weny na rysowanie. Ok bo zanudzam zima tuż tuż a ja tu wspomnie o lecie. Latem wykonałam kilka fajnych zdjęć Fryckowi. 
Nauczyłam go robić dęba na komendę. Kasia robiła zdjęcia a ja wydawałam mu polecenia a oto efekty:
Po kilku minutach wykapował o co chodzi. Za każde dobre wykonanie dostawał oczywiście smakołyka bo bez tego się nie obejdzie.
Kiedyś to z nim ćwiczyłyśmy ale się trochę bał, lecz w tym roku znów się podjeliśmy tego zadania i mówię wam cudo. Po godzinie zabawy, frycek się już dobrze podszkolił i wysoko się wzbijał :)
Ciekawe kiedy Zgodną tego nauczę, bo wiktoria nauczyła Kasztankę w połowie. Tylko Dewon i Kwiatek no i Zgodna tego nie umieją. Salema też tego uczyłam ale terasz jest pod opieką Agnieszki. Postaram się zrobić kilka zdjęć zimą jak robi dęba, bo teraz jest tak brzydko na dworze a frycek jest mokry od deszczu i nie chce mu efektów na zdjęciach.

wtorek, 5 listopada 2013

Dzisiejsza Opowieść 35

Już listopad a niedługo grudzień i święta. W poniedziałek nie idę do szkoły bo mamy wolne. Byłam dziś z mamą  w piekarni gdy wyjmowali bułki z pieców. Mmmm są jeszcze gorące. Weszłam na laptopa i zaczęłam przeglądać zdjęcia. Serce mnie za kuło, zobaczyłam zdjęcia Sytyli pisząc to jedna łza mi spłynęła po policzku, bardzo ją kochałam. Pokaże wam jej dwa zdjęcia, na raźcie to pierwszy raz od roku.
Zdjęcia są wykonane przez Kasie, ja stałam w krzakach aby  wydawać Sytylii komendy.
Tak strasznie tęsknie za nią, czasem gdy o niej pomyśle nie mogę spać w nocy i płaczę dopóki łzy mi się nie skończą lecz cicho w swą poduszkę. Teraz mam Zgodną, dostałam ją tak szybko, rodzice chcieli złagodzić mój bul po jej stracie.
Ok koniec smutków trzeba cieszyć się życiem.

sobota, 2 listopada 2013

Dzisiejsza Opowieść 34

Hej moi drodzy dziś jest brzydka pogoda, pada i jest zimno. Nie chce mi się dziś wychodzić na dwór ani iść do koni. Słuchajcie mój biedny Alex (owczarek niemiecki) ma zapalenie uszów i to jeszcze dwóch na raz. Biedny chodzi, ma  uszy owinięte bandażem i musi jeść tabletki na wzmocnienie czyli witaminy. Konie są wypuszczone ale nie widzę żadnego na padoku pewnie stoją pod stajnią aby je wpuścić. Zaraz pójdę to zrobić bo szkoda mi biedaków. Ha ha muszę się pochwalić.
Upiekłam wczoraj moje ulubione ciasto wyciągam je z piekarnika, przekładam  na ciasto i patrzę zakalec no to szybko znów do piekarnika, zwiększyłam trochę temperaturę i poszłam mamie pomóc myć jajka, mamy takie pyszne od 200 kur ekologiczne oczywiście. Bo ja nie znoszę tych sztucznych. Po robocie mama wpadła na pomysł że też u piece ciasto ale Karpatkę. Co krzyknęłam i pobiegłam do piekarnika. Na szczęście nic się nie dymiło i nie spaliłam ciasta było trochę ciemniejsze niż zawsze ale co tam. Zrobiłam polewę czekoladową i oblałam nią ciasto. Potem włożyłam je na 30 min do lodówki, aby czekolada stężała.
Było przepyszne! 

piątek, 1 listopada 2013

Dzisiejsza Opowieść 33

Hej kochani dziś Wszystkich świętych jest. Było dziś dużo rooty szybko zając się zwierzętami potem pojechać na groby aby zapalić znicze i dać ładne kwiaty potem w kościele. I jakoś o 14.30 wróciłam do domu z mamą. Tak mi się nudziło że zadzwoniłam do Dari czy do mnie przyjedzie. Niestety nie mogła bo jest lektorką i musiała być w tym czasie w kościele. Kucyka i  Wiktorii nie ma bo są w Kczynii (nazwa miasta) na grochach u swoich dziadków. Kasia jest w Sławie  swojego dziadka na noc. Ja biedna sama zostałam a Karolina jej coś ostatnio odbija zaczęła palić papierosy pić piwo i spotykać się z niedobrym towarzystwem, musiałyśmy ją zostawić by nie skączyć jak ona. Tata jest w Szwecji bo tam pracuję i wróci dopiero na weekend. He he ale jest też mama, spytałam się jej i powiedziała że po obiedzie pojedziemy. Była już 16.00. Mówię jej że już się ściemnia i jedzmy już a ona zaczęła robić ciasto. No co jest wszyscy mnie opuścili. Wzięłam Akora (liska) bo dawno że mną nie jeździł i wsadziłam go do tory gdzie tylko główka mu wystawała. On uwielbia takie jazdy na koniu. Ubrałam zgodną i wyjechałam. Dziś była trochę nie spokojna bo wiało. Ściemniło się już mocno powiedziałam że do domu po ciemku w lesie nie chcę wracać. Ruszyłam galopem szybko pokonując zarośla, jeszcze coś widziałam i omijałam każdą rzec o którą mogła się potknąć Zgodna. Koń całkiem mi zaufał, nic nie widział w tych ciemnościach. Ja byłam tak jak by jego oczami. Jakoś udało się nam dojechać do domu akurat mama wsiadała do auta bo chciała mnie już szukać. Przytuliłam zgodną i wprowadziłam do boksu. Dałam koniom jeść i pić. Wzięłam Akora na ręczę i zamknęłam stajnie idąc w kierunku domu.

(A tu zdjęcie Dewon uchwyciłam je idąc na spacer z Alexem)