sobota, 9 listopada 2013

Dzisiejsza Opowieść 37

Byłam dziś na zawodach, nie ja nie skakałam. Pojechałam z dziadkiem na zawody bo startował mój wujek. Usiadłam wygodnie dostałam od dziadka kartkę z tabelą imion jeźdźców i ich koni oraz puste rubryki w które miałam wpisywać czas i punkty karne.
Startowało dokładnie 40 uczestników. Akurat przysiedliśmy na początek gdzie dopiero liczyli kroki. Ruszył pierwszy zawodnik start miał dobry ale rzucił ostatnią przeszkodę i jak pamiętam miał długi czas i dostał za to 1 punkt karmy. To są profesjonalne zawody na 1, 50 m przeszkody, zawody odbywały się w Lesznie. Mój wujek był 28 na liście.
Dobra nie będę zanudzać powiem krótko zawody trwały około 3 godz. Wujek miał świetny czas zero rzutek ale na ostatniej przeszkodzie koń wierzgnął tylnymi nogami i zwalił. 

Przyznam że ja za bardzo nie przepadam za takimi zawodami pełno tam Snobów. Powiem tylko że wygrała Norweżka. Wielkie gratulacje dla niej świetny miała przejazd.

Jak wróciłam do domu było już ciemno, konie nie były wpuszczone bo mój brat gdzieś sobie pojechał i biedne stały na dworze i rżały jak mnie ujrzały. Wpuściłam je, dając im siana i wody. Dałam Akorowi buziaka i poszłam do domu. Akor od tygodnia śpi w stajni bo mu tam dobrze a z domu ucieka w końcu to wpół dzikus.Śpi on w ostatnim boksie nad żłobem na belce gdzie przedtem była Sytylia a teraz stoi Zgodna. 

3 komentarze: