Wstałam rano nakarmiłam liszka i poszłam do stajni.Bardzo długo czekałam aż klacz o imieniu Kwiatek urodzi źrebaka ale jeszcze czas na to.Więc nazrywałam z ogrodu wczesnych jabłek i zaniosłam koniom na śniadanie potem je wypuściłam i poszłam sama coś zjeść bo wczoraj nie jadłam kolacji.Poszłam do mojego pokoju i nakarmiłam znowu młodego liska.Po kilku minutach poszłam z moim psem o imieniu Kora na 30 min spacer ponieważ to jest ratlerek i nie potrzebuję długiego spacerku.poszłam do domu i sprawdziłam jak tam mój lisek a była już godzina 14.00.Wzięłam go z kartonika i usiadłam z nim na łózko trochę go pogłaskałam i położyłam go na ziemi i odeszłam od niego kawałek a on usiadł i się rozglądał a potem wstał i po kilku przewróceniach podszedł do mnie.Wzięłam butelkę z ciepłym mlekiem i go nakarmiłam potem go odłożyłam i myślałam nad jego imieniem i wpadłam na pomysł aby nadać mu imię Akor .To imię mi się bardzo spodobało i myślę że małemu liskowi też.Poszła do stajni i poplażowałam trochę sytylię.jak wróciłam do domu i poszłam do pokoju małego nie było w swoim łóżeczku tylko lizał mi butelkę z mlekiem.Więc go wzięłam i nakarmiłam ale najpierw podgrzałam mleczko.Po tym poszłam zjeść kolację i się wykąpać.Przyslam do pokoju o godzinie 21.30 trochę nakarmiłam liska i poszłam spać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz