piątek, 27 grudnia 2013

Dzisiejsza Opowieść 42

Za prośbą Alice piszę posta o naszym ostatnim wyczynie więc zaczynam mam nadzieję że nie przy nudzę.
Wybrałyśmy się w teren Alicie jechała oczywiście na swoim koniu Torze a ja na mojej kochanej Zgodnej.
Przez kilka dni padało i było mokro. Wyjechałyśmy z lasu na polane wyglądała pięknie, bez ani jednego drzewa czy krzaka sama trawa. Spojrzałam na ziemię wydawała się twarda.
Alicie spytała się mnie czy nie przegalopujemy tutaj kawałek i wrócimy na ścieżkę. Pomyślałam a co może się stać jest dobry czas i pora na zabawę odparła Alicie.
Dodałam łydkę Zgodnej i ze stępa od razu przeszłam w galop Tora od razu ruszyła za nami ciągnąć Alicie. Wjechaliśmy na środek polany poczułam że Zgodna się nieco ślizga i za mocno wbijają się jej kopyta w ziemię. Moja myśl trwała sekundę usłyszałam rżenie odwróciłam się i zobaczyłam jak Tora z Alicią upada na ziemię. Zatrzymałam powoli Zgodną ,zeskoczyłam z niej i pobiegłam do Alici, Tora uciekła na jakieś 20 m.
-Nic ci nie jest- spytałam
-Jest, jestem cała w błocie, gdzie jest tora nic jej nie jest- odparła
Westchnęłam z ulgą że nic się nie stało.Pomyślałam w głowie że ta łąka nigdy nie jest tak mokra i podłoże to piach a nie torf.
Wsiadłyśmy na konie, spojrzałam na Alicie i Tore były całe w błocie, zaśmiałam się
Wróciłyśmy do stajni, mama wyleciała z domu gdy nas zobaczyła od razu krzycząc co się stało?
Objaśniłam jej całą sytuację i zaczęłyśmy myć konie, nawet Zgodna była po pas w błocie.
Nakryliśmy konie Derkami i zamknęłyśmy je w boksie, mama zrobiła nam gorącą czekoladę w naszych ulubionych kubkach. Nie wspomniałam wcześniej że Alicie nocowała tego dna z swoim koniem u mnie.
Macie tu taki filmik jak lonżujemy kwiatka, Wiktor szkoli kwiatka jak instruktor.





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz