Hej został mi tak jakby jeden dzień wolnego bo jak wcześniej wspominałam w poniedziałek mamy wolne ale trzeba iść na 2 godz na apel. Więc jutro będę mogła sobie jeszcze trochę pojeździć na Zgodnej. Ale od wtorku do piątki nie ma szans za dużo nauki.
A wiec na blogu chyba nie wspomniałem o mojej kolejnej najlepszej przyjaciółce, nazywa się ona Alicie i ma Folbluta który nazywa się Tora.
Wybrałam się dziś z nią w teren jechałam na Dewon bo to w połowie folblut.
Dziś za wiele się nie działo ale Olcia prosiła abym coś napisała.
A więc.
Rano była mżawka i mgła, aż ciarki przechodziły jak miało się wyjść na dwór.
Ale wpadła do mnie Alicia na swojej Torze cała uradowana i krzyknęła. Wstawaj z kanapy już ubrałam ci Dewon no już leniu.
O jejciu dopiero co przyjechała a już ubrała mi konia.
Ubrałam się ciepło i wyjechaliśmy. Trochę wiało, liście opadały z drzew w prost na nas. Dewon pochylała od czasu do czasu głowę aby przekąsić kilka listków. Szliśmy leniwym stępę przez pole kolorowych liści (to przenośnia). Było mnóstwo zakrętów, skończyły się drzewa liściaste i zaczęły się wielkie świerki.
Ruszyliśmy galopem było mnóstwo ostrych zakrętów, jakoś sobie radziłyśmy, pojawiła się prosta droga Tora ruszyła na przód zostawiając mnie w tyle. Dewon zadarła kitę i ruszyła w pogoni za nią.
Zatrzymaliśmy się na skraju lasu podziwiając zachodzące słoncze.
Potem poszłam z Dewon odprowadzić Alicie do jej domu, pożegnałam się z nią i wróciłam szosą do swojego.

<3 świetny blog
OdpowiedzUsuńdziękuje zapraszam do czytania i do dodania się (dołącz się do tej witryny)
OdpowiedzUsuńJak ja Ci zazdroszczę takiego życia :C
OdpowiedzUsuń