środa, 7 listopada 2012

Dzisiejsza opowieść 16

Witajcie bardzo was przepraszam że czasem jestem a czasem mnie niema jakoś nie mam czasu.
No wiecie szkoła,praca nawet w wakacje nie mam czasu no chyba że o godzinie 23.00 kiedy jestem bardzo zmęczona po całym dniu ale dla was mogę coś napisać.

A więc sporo się zmieniło kiedy ostatnio pisałam przez ten czas było dużo szczęścia ale zdarza się coś smutnego. Sytylia jest chora!

Nie było mnie dwa tygodnie w domu bo byłam w niemcech z rodzicami, zwierzętami w tym czasie opiekował sie taki pad on chyba ma 40 lat. Za bardzo nie mieliśmy czasu żeby sprawdzić go czy sie nadaje do opieki nad zwierzętami. To był głupi pomysł żeby go zatrudnić. Gdy wróciliśmy do domu była cisza zobaczyłam do psów bo chciałam się z nimi przywitać przeraził mnie ten widok pełno kup i moczu psy brudne bez wody wbiegłam do stajni cała przerażona z tatą dwa konie leżały na ziemi był to frycek i Sytylia były całe mokre tata powiedział że mają kolkę. Przeraziło mnie to. Mama zadzwoniła na policje. A więc jemu sie dostało i dobrze bardzo sie ciesze ze go skażali psy są już zadbane i reszta zwierząt też. Dobrze że Akor i kora byli u Dari. Frycek wyzdrowiał ale Sytylia jest w ciężkim stanie. Ciągle jest mokra, ma przyspieszony oddech i wzdęcia mam nadzieję że z tego wyjdzie oglądało ją już 4 lekarzy którzy kazali czekać na poprawę. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz